Idę łowić ryby.

Jest to niewątpliwie jedno z najsmutniejszych zdań zapisanych w Biblii, choć wydaje się takie niepozorne. Można byłoby powiedzieć, że jest to tylko krótka informacja jaką wypowiada Piotr Apostoł do swoich współbraci, wybranych przez Pana Jezusa, która została odnotowana w Ewangelii wg św. Jana w 21 rozdziale.

Kiedy jednak wyobrazimy sobie, że ostatnie 3 lata ten Piotr – wcześniej Szymon – przebywał z Panem Jezusem; był świadkiem wielu cudów; słuchał nauczania Pana; był przecież obecny przy wskrzeszeniu kilku osób, a nawet na górze wraz z Jakubem i Janem miał okazję ujrzeć przemienionego Chrystusa rozmawiającego z Mojżeszem i Eliaszem… Do niego jak i do innych przyszedł Pan mimo drzwi zamkniętych, do wieczernika w dniu Zmartwychwstania. A teraz. Po tym wszystkim Piotr idzie łowić ryby – tak jakby to wszystko nic nie znaczyło. Przeminęło. No i przyszedł czas wrócić do tego, co robiło się kiedyś… tak jakby WYDARZENIA Pana nie było, jakby On nigdy nie powołał; jakby to był tylko miły epizod w życiu a teraz czas wziąć się do pracy według własnego zamysłu i tego, co było kiedyś znane.

Różne mogą być nasze wymówki. Różne odejścia; tłumaczenia dlaczego nie spotkać się z Nim. Ale czy takie tłumaczenie, takie odejście i w konsekwencji takie życie ma sens?

Słowa Ewangelii według św. Łukasza:

Gdy Jezus siedział przy stole, jeden ze współbiesiadników rzekł do Niego: „Szczęśliwy ten, kto będzie ucztował w królestwie Bożym”. Jezus mu odpowiedział: „Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i zaprosił wielu. Kiedy nadszedł czas uczty, posłał swego sługę, aby powiedział zaproszonym: „Przyjdźcie, bo już wszystko jest gotowe”. Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać. Pierwszy kazał mu powiedzieć: „Kupiłem pole, muszę wyjść, aby je obejrzeć; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego”. Drugi rzekł: „Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego”. Jeszcze inny rzekł: „Poślubiłem żonę i dlatego nie mogę przyjść”. Sługa powrócił i oznajmił to swemu panu. Wtedy rozgniewany gospodarz nakazał słudze: „Wyjdź co prędzej na ulice i zaułki miasta i wprowadź tu ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych”. Sługa oznajmił: „Panie, stało się, jak rozkazałeś, a jeszcze jest miejsce”. Na to pan rzekł do sługi: „Wyjdź na drogi i między opłotki i zmuszaj do wejścia, aby mój dom był zapełniony. Albowiem powiadam wam: Żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty”.

Oto Słowo Pańskie.