Choroba przyciąga

Kilkakrotnie w czasie pandemii, w czasie wizyty kapłana u osoby chorej w celu udzielenia sakramentów świętych rodzina wyrażała ze szczerością, że gdyby było ,,normalnie”, to pewnie by w ich domu kapłan się nie pojawił. Niekoniecznie dlatego, że nie chcieliby tego, ale dlatego, że nie byłoby takiej potrzeby.

A tak – niekiedy po wielu tygodniach nieobecności na Mszy Świętej nawet w Niedzielę – mają możliwość przy bliskiej sobie cierpiącej mamie lub tacie, wspólnie z kapłanem pomodlić się, uczestniczyć w udzielaniu sakramentów.

Gdyby puścić wodze wyobraźni i odczytać poniższy fragment Ewangelii według św. Marka nieco inaczej. Gdyby okazało się, że osoby niosące sparaliżowanego człowieka wcale nie chciały przyjść do Jezusa…? a zostały poproszone o przysługę przez samego cierpiącego?

Po wielokroć kapłani są świadkami takich sytuacji – w momencie udzielania sakramentów osobie chorej, leżącej na łożu boleści, często towarzyszy ktoś bliski, rodzina. W ,,normalnej sytuacji” byliby w innym miejscu; z Panem też pewnie spotkaliby się w ,,inny” sposób, gdyby chcieli.

Cierpienie – mimo iż niechciane, może poprowadzić do spotkania z Chrystusem nie tylko osobę cierpiącą.

Słowa Ewangelii według św. Marka:

Gdy po pewnym czasie Jezus wrócił do Kafarnaum, posłyszano, że jest w domu. Zebrało się zatem tylu ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę. I przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili nosze, na których leżał paralityk. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: „Dziecko, odpuszczone są twoje grzechy”. A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: „Czemu On tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga?” Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: „Czemu myśli te nurtują w waszych sercach? Cóż jest łatwiej: powiedzieć paralitykowi: Odpuszczone są twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań, weź swoje nosze i chodź? Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów – rzekł do paralityka: Mówię ci: Wstań, weź swoje nosze i idź do swego domu!” On wstał, wziął zaraz swoje nosze i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga, mówiąc: „Nigdy jeszcze nie widzieliśmy czegoś podobnego”.

Oto Słowo Pańskie.