Diagnoza

Jest ona niezbędna do tego, by podjąć jakiekolwiek leczenie. Jest ona niezbędna, by móc uratować organizm przed śmiercią. Wiemy z medycznego punktu widzenia, że choroba nowotworowa może rozwinąć się choćby od jednej chorej komórki w naszym ciele; nierozpoznanej; osłabiającej inne, zdrowe. Wiemy, że choroba nowotworowa może – jeśli jest niezauważona – rozwijać się powoli latami, dotykając kolejne komórki, tkanki, narządy. Dopiero diagnoza, dostrzeżenie problemu i jego umiejscowienie a następnie odpowiednia interwencja dają szansę na przeżycie.

Gdy dziś Pan Jezus mówi, że przychodzi rzucić ogień na ziemię i pragnie, żeby on już zapłonął, to możemy odczytać Jego słowa jako chęć zdiagnozowania – określenia które duchowe komórki naszego życia niosą śmierć. Diagnoza to dopiero początek. Jakże ważny jest ten pierwszy krok. Oby nie był uczyniony za późno.

Z Księgi proroka Micheasza:

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadani wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej”.

Oto Słowo Boże.